We czwartek znowu byliśmy w więzieniu. Kolejne czwartkowe popołudnie spędziliśmy z naszymi wychowankami za „kratami". Jak zwykle przynieśliśmy ze sobą Słowo Boże a wraz z nim i zachętę. Wnioskuję tak, gdyż mam nadzieję, że to o czym mówiliśmy było dla skazanych zachętą. Może to zabrzmi dziwnie, ale zawsze kiedy wychodzę stamtąd, odczuwam, że to co dane mi zostało powiedzieć, pomaga mi w równym stopniu co skazanym. Ale tak działa Słowo Boże w naszym życiu. Kiedy je wypowiadamy sami siebie również budujemy.
I niech tak zostanie.
Zauważyliśmy wspólnie w grupie, że ostatnio na skutek różnych zbiegów okoliczności, a może raczej splotu dziwnych i zupełnie od nas niezależnych wydarzeń, przeżywamy regres. Najogólniej mówiąc charakteryzuje się on tym, że jest nas na spotkaniach coraz mniej. Niektórzy wyjechali do innych więzień. A niektórzy mimo że chcą przychodzić na spotkania, to jednak ze względu na jakieś regulaminowe utrudnienia, nie mogą tego uczynić. No tak, to doskonała chwila aby ponarzekać na chory system albo regulamin czy na jakąś osobę. Wiecie, aż się chce normalnie coś komuś przylepić. Czy mieliście kiedyś w swoim życiu przypadek gdy ktoś porysował wam samochód a wy koniecznie chcieliście dowiedzieć się kto to zrobił? Tak, podobnie jest w tym przypadku. Kilka tygodni temu, na forum grupy mieliśmy nawet nie do końca przemyślaną dyskusję, w wyniku której skazani opracowali postulaty, gdzie i na kim należy to niezadowolenie wyładować. Gdy tak
nasza dyskusja zmierzała powoli do nieprzemyślanego sedna w pewnym momencie „zapaliła mi się w głowie mała czerwona żarówka". Na Boga! Przecież to bunt przeciw prawu. Prawu, regulaminowi, przepisom na które pozwolił Bóg, bo przecież nie masz władzy jak tylko ta, dana od Boga. Pośpiesznie więc otwarłem list do Rzymian.
Czasami zdarza się nam narzekać na przepisy, które miłościwie nam panują i niezmiernie nam ciążą. Owszem, zdarza się nam narzekać na polityków, na ustawy, na podatki - gdyż naszym zdaniem... i w naszym rozumieniu... i my byśmy... że powinno być tak a nie tak.
W więzieniu natomiast, ludzie masowo piszą zażalenia na prawo do „c-zetu"**), do rzecznika i do trybunału również piszą. Bóg jednak ustanowił na świecie pewien porządek i władzę, która choć nie zawsze sprawiedliwa, jest u niego jakby na służbie. Czy się to nam podoba czy też nie, musimy jej słuchać, gdyż ma ona w użyciu pewne atrybuty władzy z którymi od niepamiętnych czasów mocno jest związana.
Myślę o tym również w kontekście czasów kiedy zostało to napisane. Apostoł Paweł wiedział doskonale o czym pisze. Wiedział czym była władza cesarska, bo nie raz gościł u niej w więzieniu, pisał te słowa do ludzi którzy także ją znali i zapewne nie raz doświadczyli na własnej skórze czym była jej brutalność. I ten sam człowiek, w tych nieludzkich dla chrześcijan czasach, napisał tak: Kochani rzymianie, jeśli chcecie mieć u tej władzy dobrze, przestrzegajcie jej przepisów, miejcie ją w szacunku, a będziecie mieli dobrze. Mówi: nie buntujcie się przeciwko tej władzy lecz podporządkujcie się jej. Jej przepisy nie są w gruncie rzeczy złe, więcej powiem, są one pożyteczne. Te same słowa ważne były
w Rzymie więc tym bardziej w naszym chrześcijańskim „kraiku" w czasach w których władza pyta się nas o zdanie a „koloratka" w urzędzie naprawdę coś znaczy.
Wszystko co robimy w naszym życiu, robimy dla Chrystusa. A więc również przestrzegamy prawa dla Chrystusa, płacimy podatki dla Chrystusa. Dla Chrystusa nie używamy pirackich programów komputerowych i nie słuchamy nielegalnie ściągniętych plików z internetu, nie wyprzedzamy na podwójnej ciągłej również dla Chrystusa. Dlaczego? Gdyż wierzymy że czyniąc tak, przyczyniamy się do uwielbienia Jego samego i to od Niego przede wszystkim otrzymamy pochwałę za dobre postępowanie. Nawet gdyby niesprawiedliwa władza nie raczyła naszego uczciwego postępowania zauważyć i pochwalić, wierzymy że On o tym nie zapomni i nas sam w swoim czasie wynagrodzi. Wszak to Jego porządku przestrzegamy - prawda?
Życzę wam wszystkim wspaniałej społeczności z Bogiem oraz pogodnej niedzieli.
Tomasz Szkarłat
przypisy
Dura lex, sed lex - twarde prawo, ale prawo - łac. powiedzenie przypisywane Ulpianusowi Domitiusowi.
Source: - Kościół Zielonoświątkowy w Nowym Sączu


Dura lex, sed lex 
Magazine (101)
1 Czerwiec 2008